No niech wkroczy do akcji Falkowicz! I to jak najszybciej, zanim Krzyś przywiąże się do nowej "Mamusi". Bo za moment będzie dla Sambora za późno. Po raz kolejny Michał, ze względu na miłość do syna, znajdzie się w sytuacji bez wyjścia. Nina buduje swój związek z Michałem na kłamstwie, brudach i sekretach. Tu nie ma nic pięknego! Sambor ma Ninę za kogoś lepszego, niż ona jest w rzeczywistości. Czy Sambor wie, że Nina pracowała w agencji towarzyskiej (bez znaczenia tu jest, w jakim charakterze - czy sprzedawała tam "tylko" swój uśmiech, czy także ciało), czy on wie, co ją łączyło kiedyś z szefem i dzięki czemu skończyła staż? Co będzie, kiedy różowe okulary, odnośnie widzenia Niny, opadną z nosa Sambora? A przecież to tylko kwestia czasu, jak dotrze do niego, że Nina dobrze grając przed światem niewiniątko wkupuje się w łaski kolejnych szefów. On przecież też ją forował i foruje w pracy (przypomnijcie tylko sobie jak wymusił na Gawryło, żeby ten wziął ją do asysty, gdy żaden ze strach chirurgów nie chciał z Rudnicką pracować!). A ona łacenie z tych forów korzysta!
Już jedna szachowała go dzieckiem, teraz u progu jego domu stoi następna. Tu nie ma czemu kibicować, pozostaje mieć tylko nadzieję, że brudy, które Ninuś skrywa skrzętnie pod „białym fartuszkiem” wyjdą na wierzch szybciej, niż zdąży się ona zadomowić w domu Sambora.